środa, 18 września 2013

City Club - rozdział 11.

Minął tydzień od ostatniej rozmowy chłopców na temat tego, kiedy się ujawnią. Oboje się trochę tego boją, ale postanowili, że jutro wyprawią w domu Louisa uroczystą kolację, na którą zaproszą rodziców Lou, a także mamę Harrego. Natomiast dzisiaj zdecydowali się powiedzieć o tym Zaynowi i Niallowi, którzy zaczęli już chyba coś podejrzewać, ale jak na razie nic o tym nie mówili. Dlatego Hazz uprzedził wcześniej przyjaciół, że Boo dziś do nich wpadnie i poprosił z tego powodu, żeby nigdzie nie wychodzili, na co oni tylko posłali sobie dziwne spojrzenia. Styles nie martwił się zbytnio o reakcję kumpli, ponieważ skoro bez problemu zaakceptowali, że Louis jest gejem, to powinni też zaakceptować ich związek.

Na zegarze wybiła 15, a Harry zaczął nerwowo chodzić po mieszkaniu, co nie uszło uwadze jego współlokatorów, którzy uśmiechali się do siebie porozumiewawczo, jakby byli już wszystkiego pewni. Wtedy telefon Hazzy zawibrował, a na wyświetlaczu pojawiła się nowa wiadomość od Louisa. „ Już do was jadę, kochanie”. I rzeczywiście po kilku minutach Lou pojawił się pod ich drzwiami, na które Harry praktycznie się rzucił, gdy tylko usłyszał dzwonek. Po tym, jak Louis przywitał się z nim i z resztą dawno niewidzianych przyjaciół, a Harry uraczył wszystkich szklanką soku, zasiedli przy niewielkim, okrągłym stole, który znajdował się w rogu salonu. Wtedy Hazz pod stołem mocno ścisnął rękę swojego chłopaka, a ten zaczął mówić :

- Zapewne to, co usłyszycie zbytnio was nie zaskoczy, ale uznaliśmy, że powinniśmy wam to osobiście powiedzieć, ponieważ jesteście naszymi przyjaciółmi – tutaj Lou na chwilę się zatrzymał i głośno przełknął ślinę, a następnię kontynuował – No więc my, z Harrym jesteśmy razem od jakiegoś czasu – po tych słowach Nialler i Malik zagarnęli ich w ramiona i zaczęli im gratulować.

- Kurde, no po prostu wiedziałem. Jak dla mnie idealnie do siebie pasujecie, mimo że wasze charaktery się różnią to i tak tworzycie wspaniałą parę, można powiedzieć, że się dopełniacie. A wiecie, że nawet założyłem się z Zaynem o 50 dollarów o to, czy jesteście ze sobą, czy nie? Naprawdę życzę wam jak najlepiej – Niall podzielił się swoją radością z chłopakami, na co Hazz i Lou lekko się zaczerwienili, bo nie spodziewali się tylu miłych słów, ale wtedy odezwał się Mulat :

- Ja też bardzo się ciesze, mam nadzieję, że będziecie razem szczęśliwi, mimo iż nie wierzyłem w domysły Nialla
- Widzisz, ja zawsze mam rację – wyszczerzył się blondyn.
- Taa, tylko przez mój portfel stanie się chudszy o 50 dolców – żachnął się Mulat, ale po chwili dodał – powinniście mi teraz oddać tą kasę – wskazał na Harrego i Tomlinsona, na co oni zgodnie odpowiedzieli :
- Postawimy ci piwo, Zayn. Spokojnie.
- Tylko jedno ? – droczył się nadal chłopak.
- Okej, dwa. To co idziemy uczcić taki wyjątkowy dzień? – zaproponował Harry, a reszta szybko przystanęła na propozycję.
Już po chwili wszyscy siedzieli w samochodzie Louisa i sprzeczali się do jakiego klubu mają jechać. W końcu jednak stanęło na Genesis, gdzie spędzili  resztę wieczoru.
*
Po wczorajszym miło spędzonym dniu nadszedł dzień konfrontacji z rodzicami. Mamę Harrego zaskoczył już sam telefon od syna z prośbą o spotkanie i o przyjście do domu nieznajomego faceta, więc Loczek coraz bardziej o to wszystko martwił. Miał jakieś dziwne przeczucie, że coś pójdzie nie tak. Louis nie miał takich obaw co do swoich rodziców, bo zauważył, że polubili go już podczas pierwszego spotkania na Florydzie. Bardziej martwił się o to, co miał ugotować na kolację, dlatego zadzwonił do swojego chłopaka i poprosił go, że przyjechał i pomógł mu coś przygotować, ponieważ wiedział, że Hazz ma większe doświadczenie kulinarne niż on.
Minęła godzina, a Harry pojawił się w domu Tomlinosna z wielkimi siatkami zakupów, a także kolorową książką kucharską.
- Cześć, Hazz – przywitał go Lou i pocałował w policzek – ale wiesz, ja nie mam pustej lodówki, nie potrzebnie kupiłeś to wszystko..
- Wiem, wiem, ale i tak pewnie czegoś zapomniałeś, więc wolałem kupić jeszcze kilka rzeczy na wszelki wypadek.
- Jesteś kochany, tylko na początek musimy wybrać jakieś danie, bo ja kompletnie nie mam pojęcia, co to by mogło być.

Po tych słowach Styles położył na stole wcześniej wspomnianą książke i razem zaczęli wertować kartki, aż w końcu zdecydowali się na Risotto oraz ciasto marchewkowe na deser i zabrali się do pracy. Podczas tego wspólnego gotowania okazało się, że Harry jest naprawdę świetnym kucharzem i Lou nie mógł wyjść z podziwu, gdzie on się tego wszystkiego nauczył, ale ten nie chciał zdradzić mu tej tajemnicy. Jednak o mały włos spaliliby swoje ciasto, a to dlatego, że Louis nabrał ochoty na namiętne pocałunki, a Harry mu się całkowicie oddał i zapomniał o bożym świecie. Na szczęście opamiętali się we właściwym momencie i uratowali deser. Teraz dzieliło ich tylko pół godziny od spotkania i Harry ponownie zaczął się denerwować, dlatego Boo musiał mu zaparzyć jakąś uspokajająca herbatkę.

W końcu, w którymś momencie Hazz usłyszał pukanie do drzwi i poszedł je otworzyć. Okazało się, że jego mama przyszła jako pierwsza. Trochę się zmieniła od ich ostatniego spotkania i dopiero wtedy Loczek uświadomił sobie, jak bardzo za nią tęsknił, dlatego uściskał ją mocno, a następnie zaprowadził ją do salonu, gdzie oboje usiedli na kanapie. Louis nadal krzątał się w kuchni, dlatego Anne wykorzystała moment i spytała:

- Dlaczego mi nie powiedziałeś wcześniej, że wyprowadziłeś się od Nialla i Zayna?
- Coo? Przecież ja nadal z nimi mieszkam.. – zdziwił się Hazz.
- No to o co tutaj chodzi?
- Zaraz zobaczysz, nie martw się -  chłopak uśmiechnął się pogodnie, mimo iż w jego głowie nadal było pełno obaw.

Wtedy ponownie rozległo się pukanie, ale tym razem to Louis poszedł otworzyć, bo to właśnie jego rodzice przyszli. Gdy wszyscy się przywitali, a Anne zapoznała się z państwem Tomlinsonów, usiedli do stołu, który był okryty śnieżnobiałym obrusem, a na najlepszych talerzach, jakie Lou tylko znalazł w domu znajdowało się już Risotto. Początkowo rozmowa była o przysłowiowej pogodzie, ale po zjedzeniu pierwszego dania i wypiciu lampki wina Harry i Louis wstali i przemówili :

- Mamo – tu Hazz zwrócił się w stronę swojej rodzicielki – państwo Tomlinson – tu z kolei do rodziców Lou – Chcielibyśmy wam coś powiedzieć
- Tak – dołączył do niego Louis – mam nadzieję, że ucieszycie się z tego powodu tak samo, jak my, bo... – Jesteśmy razem – wypalił nagle Harry i nie dał dokończyć Louisowi, tego co chciał powiedzieć, ale po prostu nie mógł już wytrzymać.

Na twarzach wszystkich pojawiło się zdziwienie, ale już po chwili rodzice Tomlinsona obściskiwali chłopców, a jego mama przeczuwała już chyba coś od początku, bo powiedziała :

- Moi mali chłopcy, wiedziałam, że będziecie razem prędzej, czy później. Louis spotkał w końcu kogoś tak cudownego, nawet nie wiecie, jak się cieszę – jednak Harry nie mógł radować się z tych miłych słów, bo w tym momencie jego mama wybiegła z mieszkania, więc Harry powiedział tylko :
- Przepraszam na chwilę – i pobiegł za nią.
- Mamo ! Mamo, zaczekaj! – Krzyczał Loczek, dobiegając do kobiety, żeby ją zatrzymać.
- Zostaw mnie! Nie tak cię wychowałam. Jak mogłeś mi to zrobić, jesteście obrzydliwi. Miałeś mieć piękną żonę, która urodziłaby mi wnuki, a teraz? Teraz stanę się pośmiewiskiem, że mój syn nie potrafi znaleźć sobie porządnej dziewczyny, tylko szuka pocieszenia u jakiegoś faceta. Nie chce was znać – brunetka wykrzyczała to synowi prosto w twarz i odjechała gdzieś z piskiem opon, a Harry został tam i usiadł na chodniku, i rozpłakał się. Płakał tak mocno, jak nigdy i cały czas powtarzał sobie :

- Jestem okropny! Jestem obrzydliwy!
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Z GÓRY DZIĘKUJE xx

5 komentarzy:

  1. świetnie napisane.. bardzo mi się podoba.. na pewno jeszcze nieraz tu wrócę ^^

    zapraszam do mnie ;)
    http://anuula.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Post ciekawy. Sam historia również wydaje się oryginalna, a ni powielona jak to na niektórych blogach. Nie jestem fanką tego typu opowiadań, ale ten rozdział miło mi się czytało. (A to nowość)

    http://rose-in-the-dark.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Autorsko napisane . Ulala podoba mi sie . Ale czego nie ma obseracji ? :/ . Dobra . ( oddwdziecz sie komentarzem i daj obserwacje na : faszyyn.blogspot.com ) Pozdro :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Następny, świetny rozdział. Wybacz, że nie komentuję wszystkich, ale czasem mi zupełnie wyleci z głowy. :) Jestem ciekawa jak historia potoczy się dalej. Czekam na rozdział kolejny.

    http://ziemia-inez.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. rozdział świetny :) Jeden malutki błąd to to, że przy bierniku dajemy "tę", a przy narzędniku "tą", to tylko tak, żebyś zwróciła na to uwagę, ale opowiadanie bardzo ciekawe i podoba mi się różnorodność słownictwa.
    Pozdrawiam.
    Anonimowa
    highway-to-darkness.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń