Minął tydzień od ostatniej rozmowy
chłopców na temat tego, kiedy się ujawnią. Oboje się trochę tego boją, ale
postanowili, że jutro wyprawią w domu Louisa uroczystą kolację, na którą
zaproszą rodziców Lou, a także mamę Harrego. Natomiast dzisiaj zdecydowali się
powiedzieć o tym Zaynowi i Niallowi, którzy zaczęli już chyba coś podejrzewać,
ale jak na razie nic o tym nie mówili. Dlatego Hazz uprzedził wcześniej
przyjaciół, że Boo dziś do nich wpadnie i poprosił z tego powodu, żeby nigdzie
nie wychodzili, na co oni tylko posłali sobie dziwne spojrzenia. Styles nie
martwił się zbytnio o reakcję kumpli, ponieważ skoro bez problemu
zaakceptowali, że Louis jest gejem, to powinni też zaakceptować ich związek.
Na zegarze wybiła 15, a Harry zaczął
nerwowo chodzić po mieszkaniu, co nie uszło uwadze jego współlokatorów, którzy
uśmiechali się do siebie porozumiewawczo, jakby byli już wszystkiego pewni.
Wtedy telefon Hazzy zawibrował, a na wyświetlaczu pojawiła się nowa wiadomość
od Louisa. „ Już do was jadę, kochanie”. I
rzeczywiście po kilku minutach Lou pojawił się pod ich drzwiami, na które Harry
praktycznie się rzucił, gdy tylko usłyszał dzwonek. Po tym, jak Louis przywitał
się z nim i z resztą dawno niewidzianych przyjaciół, a Harry uraczył wszystkich
szklanką soku, zasiedli przy niewielkim, okrągłym stole, który znajdował się w
rogu salonu. Wtedy Hazz pod stołem mocno ścisnął rękę swojego chłopaka, a ten
zaczął mówić :
- Zapewne to, co usłyszycie zbytnio was
nie zaskoczy, ale uznaliśmy, że powinniśmy wam to osobiście powiedzieć,
ponieważ jesteście naszymi przyjaciółmi – tutaj Lou na chwilę się zatrzymał i
głośno przełknął ślinę, a następnię kontynuował – No więc my, z Harrym jesteśmy
razem od jakiegoś czasu – po tych słowach Nialler i Malik zagarnęli ich w
ramiona i zaczęli im gratulować.
- Kurde, no po prostu wiedziałem. Jak
dla mnie idealnie do siebie pasujecie, mimo że wasze charaktery się różnią to i
tak tworzycie wspaniałą parę, można powiedzieć, że się dopełniacie. A wiecie,
że nawet założyłem się z Zaynem o 50 dollarów o to, czy jesteście ze sobą, czy
nie? Naprawdę życzę wam jak najlepiej – Niall podzielił się swoją radością z
chłopakami, na co Hazz i Lou lekko się zaczerwienili, bo nie spodziewali się
tylu miłych słów, ale wtedy odezwał się Mulat :
- Ja też bardzo się ciesze, mam
nadzieję, że będziecie razem szczęśliwi, mimo iż nie wierzyłem w domysły Nialla
- Widzisz, ja zawsze mam rację –
wyszczerzył się blondyn.
- Taa, tylko przez mój portfel stanie
się chudszy o 50 dolców – żachnął się Mulat, ale po chwili dodał – powinniście
mi teraz oddać tą kasę – wskazał na Harrego i Tomlinsona, na co oni zgodnie
odpowiedzieli :
- Postawimy ci piwo, Zayn. Spokojnie.
- Tylko jedno ? – droczył się nadal
chłopak.
- Okej, dwa. To co idziemy uczcić taki
wyjątkowy dzień? – zaproponował Harry, a reszta szybko przystanęła na
propozycję.
Już po chwili wszyscy siedzieli w
samochodzie Louisa i sprzeczali się do jakiego klubu mają jechać. W końcu
jednak stanęło na Genesis, gdzie spędzili resztę wieczoru.
*
Po wczorajszym miło spędzonym dniu
nadszedł dzień konfrontacji z rodzicami. Mamę Harrego zaskoczył już sam telefon
od syna z prośbą o spotkanie i o przyjście do domu nieznajomego faceta, więc
Loczek coraz bardziej o to wszystko martwił. Miał jakieś dziwne przeczucie, że
coś pójdzie nie tak. Louis nie miał takich obaw co do swoich rodziców, bo
zauważył, że polubili go już podczas pierwszego spotkania na Florydzie.
Bardziej martwił się o to, co miał ugotować na kolację, dlatego zadzwonił do
swojego chłopaka i poprosił go, że przyjechał i pomógł mu coś przygotować,
ponieważ wiedział, że Hazz ma większe doświadczenie kulinarne niż on.
Minęła godzina, a Harry pojawił się w
domu Tomlinosna z wielkimi siatkami zakupów, a także kolorową książką
kucharską.
- Cześć, Hazz – przywitał go Lou i pocałował
w policzek – ale wiesz, ja nie mam pustej lodówki, nie potrzebnie kupiłeś to
wszystko..
- Wiem, wiem, ale i tak pewnie czegoś
zapomniałeś, więc wolałem kupić jeszcze kilka rzeczy na wszelki wypadek.
- Jesteś kochany, tylko na początek
musimy wybrać jakieś danie, bo ja kompletnie nie mam pojęcia, co to by mogło
być.
Po tych słowach Styles położył na stole
wcześniej wspomnianą książke i razem zaczęli wertować kartki, aż w końcu
zdecydowali się na Risotto oraz ciasto marchewkowe na deser i zabrali się do
pracy. Podczas tego wspólnego gotowania okazało się, że Harry jest naprawdę
świetnym kucharzem i Lou nie mógł wyjść z podziwu, gdzie on się tego
wszystkiego nauczył, ale ten nie chciał zdradzić mu tej tajemnicy. Jednak o
mały włos spaliliby swoje ciasto, a to dlatego, że Louis nabrał ochoty na
namiętne pocałunki, a Harry mu się całkowicie oddał i zapomniał o bożym
świecie. Na szczęście opamiętali się we właściwym momencie i uratowali deser.
Teraz dzieliło ich tylko pół godziny od spotkania i Harry ponownie zaczął się
denerwować, dlatego Boo musiał mu zaparzyć jakąś uspokajająca herbatkę.
W końcu, w którymś momencie Hazz
usłyszał pukanie do drzwi i poszedł je otworzyć. Okazało się, że jego mama
przyszła jako pierwsza. Trochę się zmieniła od ich ostatniego spotkania i
dopiero wtedy Loczek uświadomił sobie, jak bardzo za nią tęsknił, dlatego
uściskał ją mocno, a następnie zaprowadził ją do salonu, gdzie oboje usiedli na
kanapie. Louis nadal krzątał się w kuchni, dlatego Anne wykorzystała moment i
spytała:
- Dlaczego mi nie powiedziałeś
wcześniej, że wyprowadziłeś się od Nialla i Zayna?
- Coo? Przecież ja nadal z nimi
mieszkam.. – zdziwił się Hazz.
- No to o co tutaj chodzi?
- Zaraz zobaczysz, nie martw się - chłopak uśmiechnął się pogodnie, mimo iż w
jego głowie nadal było pełno obaw.
Wtedy ponownie rozległo się pukanie, ale
tym razem to Louis poszedł otworzyć, bo to właśnie jego rodzice przyszli. Gdy
wszyscy się przywitali, a Anne zapoznała się z państwem Tomlinsonów, usiedli do
stołu, który był okryty śnieżnobiałym obrusem, a na najlepszych talerzach,
jakie Lou tylko znalazł w domu znajdowało się już Risotto. Początkowo rozmowa
była o przysłowiowej pogodzie, ale po zjedzeniu pierwszego dania i wypiciu
lampki wina Harry i Louis wstali i przemówili :
- Mamo – tu Hazz zwrócił się w stronę
swojej rodzicielki – państwo Tomlinson – tu z kolei do rodziców Lou –
Chcielibyśmy wam coś powiedzieć
- Tak – dołączył do niego Louis – mam
nadzieję, że ucieszycie się z tego powodu tak samo, jak my, bo... – Jesteśmy
razem – wypalił nagle Harry i nie dał dokończyć Louisowi, tego co chciał
powiedzieć, ale po prostu nie mógł już wytrzymać.
Na twarzach wszystkich pojawiło się
zdziwienie, ale już po chwili rodzice Tomlinsona obściskiwali chłopców, a jego
mama przeczuwała już chyba coś od początku, bo powiedziała :
- Moi mali chłopcy, wiedziałam, że
będziecie razem prędzej, czy później. Louis spotkał w końcu kogoś tak
cudownego, nawet nie wiecie, jak się cieszę – jednak Harry nie mógł radować
się z tych miłych słów, bo w tym momencie jego mama wybiegła z mieszkania, więc
Harry powiedział tylko :
- Przepraszam na chwilę – i pobiegł za
nią.
- Mamo ! Mamo, zaczekaj! – Krzyczał
Loczek, dobiegając do kobiety, żeby ją zatrzymać.
- Zostaw mnie! Nie tak cię wychowałam.
Jak mogłeś mi to zrobić, jesteście obrzydliwi. Miałeś mieć piękną żonę, która
urodziłaby mi wnuki, a teraz? Teraz stanę się pośmiewiskiem, że mój syn nie
potrafi znaleźć sobie porządnej dziewczyny, tylko szuka pocieszenia u jakiegoś
faceta. Nie chce was znać – brunetka wykrzyczała to synowi prosto w twarz i
odjechała gdzieś z piskiem opon, a Harry został tam i usiadł na chodniku, i
rozpłakał się. Płakał tak mocno, jak nigdy i cały czas powtarzał sobie :
- Jestem okropny! Jestem obrzydliwy!
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Z GÓRY DZIĘKUJE xx
świetnie napisane.. bardzo mi się podoba.. na pewno jeszcze nieraz tu wrócę ^^
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie ;)
http://anuula.blogspot.com/
Post ciekawy. Sam historia również wydaje się oryginalna, a ni powielona jak to na niektórych blogach. Nie jestem fanką tego typu opowiadań, ale ten rozdział miło mi się czytało. (A to nowość)
OdpowiedzUsuńhttp://rose-in-the-dark.blogspot.com/
Autorsko napisane . Ulala podoba mi sie . Ale czego nie ma obseracji ? :/ . Dobra . ( oddwdziecz sie komentarzem i daj obserwacje na : faszyyn.blogspot.com ) Pozdro :*
OdpowiedzUsuńNastępny, świetny rozdział. Wybacz, że nie komentuję wszystkich, ale czasem mi zupełnie wyleci z głowy. :) Jestem ciekawa jak historia potoczy się dalej. Czekam na rozdział kolejny.
OdpowiedzUsuńhttp://ziemia-inez.blogspot.com/
rozdział świetny :) Jeden malutki błąd to to, że przy bierniku dajemy "tę", a przy narzędniku "tą", to tylko tak, żebyś zwróciła na to uwagę, ale opowiadanie bardzo ciekawe i podoba mi się różnorodność słownictwa.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Anonimowa
highway-to-darkness.blogspot.com