środa, 28 sierpnia 2013

City Club - rozdział 8.

Minął już tydzień od przyjazdu chłopców na Florydę. Cały czas świetnie się bawili. Praktycznie każdego wieczoru wychodzili na jakąś imprezę. Louis poznał Harrego z jego dawnymi znajomymi, jednak Loczkowi nie przypadli oni zbytnio do gustu, ponieważ zauważył, że podejrzanie się zachowują. Szczególnie taki jeden Nick, który ciągle wręczał różnym osobom takie małe opakowania. Harremu wydawało się, że były to narkotyki,  ale nie miał pewności, dlatego pewnego wieczoru, gdy wracali właśnie z kolejnej imprezy spytał o to Lou, bo myślał, że może on wie coś na ten temat.
- Ej, możesz mi powiedzieć o co chodzi z tym Nickiem i resztą twoich znajomych? Oni jakoś dziwnie się zachowują.
- Nie rozumiem o co masz na myśli – odparł Boo i usiadł na dużym kamieniu, który znajdował się blisko stawu, a Harry po chwili do niego dołączył i próbował wyjaśnić o co mu chodzi.
- No widzisz, bo mi się wydaje, że..oni..mają coś wspólnego z narkotykami..
Gdy Lou w końcu zrozumiał o czym mówi Hazz, na jego twarzy pojawiły się różne emocje. Jakby smutek, żal i..nawet złość? Jego dłonie były zaciśnięte w pięść.
- Ej, Lou. Powiedziałem coś nie tak? Proszę, spójrz na mnie – Harry złapał przyjaciela za podbródek i teraz byli ze sobą twarzą w twarz. Z oczu Tomlinsona spływały pojedyncze łzy.
- Ja, ja.. myślałem, że oni z tym skończyli – wybełkotał w końcu i ukrył swoją twarz w dłoniach.
- To znaczy, że ty o tym wiedziałeś? Louis, proszę powiedz mi o co tutaj chodzi? – poprosił Hazz, który był teraz kompletnie zdezorientowany.
- Nie mogę, jeśli się o tym dowiesz, znowu mnie znienawidzisz.
- Oh, Boże, Lou. Posłuchaj mnie. Jesteś moim najlepszym przyjacielem i teraz nie mógłbym od tak znienawidzić cię tylko ze wględu na twoją przeszłość. To co powiesz mi? – uśmiechnął się pocieszająco Harry i objął kumpla w pasie.
- Yhh, jesteś pierwszą osobą, której o tym powiem, ponieważ ja się strasznie tego wstydzę, gdybym tylko mógł cofnąć czas, na pewno bym tego nie zrobił ponownie. Naprawdę – po tych słowach przez ciało Louisa przeszedł dreszcz, dlatego Hazz zaczął wykonać koliste ruchy na jego plecach w uspokajającym geście.
- Spokojnie.
- No więc, tak – Lou wziął głęboki oddech i rozpoczął swoją historię – Tych ludzi znam od zawsze. Chodziliśmy ze sobą do szkoły i w ogóle. Pewnego dnia spotkaliśmy się jak zwykle na tym samym placu zabaw niedaleko naszych domów, ale wtedy Cameron przyniósł ze sobą działkę kokainy. Powiedział, że dał mu ją jakiś koleś, gdy wracał ze szkoły. Mieliśmy wtedy może z 14 lat, Narkotyki znaliśmy tylko z filmów. Nic o nich tak naprawdę nie wiedzieliśmy, więc każdy z nas wciągnął po trochę. Spodobało się nam, dlatego Cameron zaczął przynosić tego więcej. Nie mówił skąd to bierze, a my o nic nie pytaliśmy. Któregoś dnia go złapali, był proces. Potem wsadzili go do poprawczaka. Jednak nam wciąż było mało. Siedzieliśmy w tym po uszy. W końcu wpadliśmy na pomysł, że skoro inni to sprzedają i z tego żyją, to my też możemy. I tak też się stało, robiliśmy to chyba przez pół roku, ale pewnego dnia Clare, Katy, Daniela i Toma zgarnęli. Mnie wtedy nie było w mieście, miałem szczęście. Oni też mnie nie wydali, po tym wszystkim opowiedziałem o tym rodzicom. Oni załatwili mi terapię i jakoś z tego wyszedłem. Więcej do tego nie wróciłem i nie mam zamiaru. Miałem tylko nadzieję, że oni też się opamiętają, ale jak widać to było silniejsze. Szkoda – po tych ostatnich słowach Louis rozpłakał się. Łkał tak przez dłuższą chwilę, przytulony do torsu Harrego. Jego również wzruszyła ta historia. W życiu by się czegoś  takiego nie spodziewał.
W końcu Styles przerwał tę ciszę :
- To jest naprawdę bardzo smutne i współczuję ci, że musiałeś przez to wszystko przechodzić.  Przykro mi, że twoi znajomi do tego wrócili.
- Daj spokój. Sam się w to wpakowałem, więc nie ma mi czego współczuć – Lou spojrzał Harremu głęboko w oczy. Wtedy Loczek zaczął przyglądać się oświetlonej przez księżyc twarzy Tomlinsona i poczuł taki dziwny impuls. Poczuł, że właśnie teraz powinien go pocałował. I zrobił to. Nie myślał o konsekwencjach tego zdarzenia, po prostu cieszył się, że drugi chłopak odwzajemnił i pogłębił pocałunek.



7 komentarzy:

  1. osobiście nie lobię tego typu opowiadań, ale piszesz dość dobrze i ciekawie. Popełniłaś kilka błędów, ale się zdarza ;) w sumie to na nich się uczymy ;) pozdrawiam i życzę weny

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy cała piątka jest homoseksualistami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie żaden z nich nie jest, to tylko tak na potrzeby opowiadania..

      Usuń
    2. Ja wiem, że nie jest, chodziło mi o to, czy w opowiadaniu wszyscy są. :)

      Usuń
    3. Aaa, no to tylko Louis i Harry ;d

      Usuń
  3. nareszcie sie pocałowali ! czekam nn <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Heh,w końcu opowiadanie dla kogś takiego,jak ja xD
    Nie jestem jakąś fanką 1D,więc nie uważam ich za super i wgl,wręcz wydają mi się odrobinę pedalscy xP
    Opowiadanie dobrze napisane z drobnymi błędami językowymi,ale tego oduczysz się z czasem :)
    Wpadnij na bloga,jak masz czas :P
    http://a-small-note-for-you.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń