Minął już tydzień od przyjazdu chłopców na Florydę.
Cały czas świetnie się bawili. Praktycznie każdego wieczoru wychodzili na jakąś
imprezę. Louis poznał Harrego z jego dawnymi znajomymi, jednak Loczkowi nie
przypadli oni zbytnio do gustu, ponieważ zauważył, że podejrzanie się
zachowują. Szczególnie taki jeden Nick, który ciągle wręczał różnym osobom
takie małe opakowania. Harremu wydawało się, że były to narkotyki, ale nie miał pewności, dlatego pewnego
wieczoru, gdy wracali właśnie z kolejnej imprezy spytał o to Lou, bo myślał, że
może on wie coś na ten temat.
- Ej, możesz mi powiedzieć o co chodzi z tym
Nickiem i resztą twoich znajomych? Oni jakoś dziwnie się zachowują.
- Nie rozumiem o co masz na myśli – odparł Boo i
usiadł na dużym kamieniu, który znajdował się blisko stawu, a Harry po chwili
do niego dołączył i próbował wyjaśnić o co mu chodzi.
- No widzisz, bo mi się wydaje, że..oni..mają coś
wspólnego z narkotykami..
Gdy Lou w końcu zrozumiał o czym mówi Hazz, na
jego twarzy pojawiły się różne emocje. Jakby smutek, żal i..nawet złość? Jego
dłonie były zaciśnięte w pięść.
- Ej, Lou. Powiedziałem coś nie tak? Proszę,
spójrz na mnie – Harry złapał przyjaciela za podbródek i teraz byli ze sobą twarzą
w twarz. Z oczu Tomlinsona spływały pojedyncze łzy.
- Ja, ja.. myślałem, że oni z tym skończyli –
wybełkotał w końcu i ukrył swoją twarz w dłoniach.
- To znaczy, że ty o tym wiedziałeś? Louis, proszę
powiedz mi o co tutaj chodzi? – poprosił Hazz, który był teraz kompletnie
zdezorientowany.
- Nie mogę, jeśli się o tym dowiesz, znowu mnie
znienawidzisz.
- Oh, Boże, Lou. Posłuchaj mnie. Jesteś moim
najlepszym przyjacielem i teraz nie mógłbym od tak znienawidzić cię tylko ze
wględu na twoją przeszłość. To co powiesz mi? – uśmiechnął się pocieszająco
Harry i objął kumpla w pasie.
- Yhh, jesteś pierwszą osobą, której o tym powiem,
ponieważ ja się strasznie tego wstydzę, gdybym tylko mógł cofnąć czas, na pewno
bym tego nie zrobił ponownie. Naprawdę – po tych słowach przez ciało Louisa
przeszedł dreszcz, dlatego Hazz zaczął wykonać koliste ruchy na jego plecach w
uspokajającym geście.
- Spokojnie.
- No więc, tak – Lou wziął głęboki oddech i
rozpoczął swoją historię – Tych ludzi znam od zawsze. Chodziliśmy ze sobą do
szkoły i w ogóle. Pewnego dnia spotkaliśmy się jak zwykle na tym samym placu
zabaw niedaleko naszych domów, ale wtedy Cameron przyniósł ze sobą działkę
kokainy. Powiedział, że dał mu ją jakiś koleś, gdy wracał ze szkoły. Mieliśmy
wtedy może z 14 lat, Narkotyki znaliśmy tylko z filmów. Nic o nich tak naprawdę
nie wiedzieliśmy, więc każdy z nas wciągnął po trochę. Spodobało się nam,
dlatego Cameron zaczął przynosić tego więcej. Nie mówił skąd to bierze, a my o
nic nie pytaliśmy. Któregoś dnia go złapali, był proces. Potem wsadzili go do
poprawczaka. Jednak nam wciąż było mało. Siedzieliśmy w tym po uszy. W końcu
wpadliśmy na pomysł, że skoro inni to sprzedają i z tego żyją, to my też
możemy. I tak też się stało, robiliśmy to chyba przez pół roku, ale pewnego
dnia Clare, Katy, Daniela i Toma zgarnęli. Mnie wtedy nie było w mieście,
miałem szczęście. Oni też mnie nie wydali, po tym wszystkim opowiedziałem o tym
rodzicom. Oni załatwili mi terapię i jakoś z tego wyszedłem. Więcej do tego nie
wróciłem i nie mam zamiaru. Miałem tylko nadzieję, że oni też się opamiętają,
ale jak widać to było silniejsze. Szkoda – po tych ostatnich słowach Louis
rozpłakał się. Łkał tak przez dłuższą chwilę, przytulony do torsu Harrego. Jego
również wzruszyła ta historia. W życiu by się czegoś takiego nie spodziewał.
W końcu Styles przerwał tę ciszę :
- To jest naprawdę bardzo smutne i współczuję ci,
że musiałeś przez to wszystko przechodzić.
Przykro mi, że twoi znajomi do tego wrócili.
- Daj spokój. Sam się w to wpakowałem, więc nie ma
mi czego współczuć – Lou spojrzał Harremu głęboko w oczy. Wtedy Loczek zaczął
przyglądać się oświetlonej przez księżyc twarzy Tomlinsona i poczuł taki dziwny
impuls. Poczuł, że właśnie teraz powinien go pocałował. I zrobił to. Nie myślał
o konsekwencjach tego zdarzenia, po prostu cieszył się, że drugi chłopak
odwzajemnił i pogłębił pocałunek.
osobiście nie lobię tego typu opowiadań, ale piszesz dość dobrze i ciekawie. Popełniłaś kilka błędów, ale się zdarza ;) w sumie to na nich się uczymy ;) pozdrawiam i życzę weny
OdpowiedzUsuńCzy cała piątka jest homoseksualistami?
OdpowiedzUsuńOgólnie żaden z nich nie jest, to tylko tak na potrzeby opowiadania..
UsuńJa wiem, że nie jest, chodziło mi o to, czy w opowiadaniu wszyscy są. :)
UsuńAaa, no to tylko Louis i Harry ;d
Usuńnareszcie sie pocałowali ! czekam nn <3
OdpowiedzUsuńHeh,w końcu opowiadanie dla kogś takiego,jak ja xD
OdpowiedzUsuńNie jestem jakąś fanką 1D,więc nie uważam ich za super i wgl,wręcz wydają mi się odrobinę pedalscy xP
Opowiadanie dobrze napisane z drobnymi błędami językowymi,ale tego oduczysz się z czasem :)
Wpadnij na bloga,jak masz czas :P
http://a-small-note-for-you.blogspot.com/