wtorek, 20 sierpnia 2013

City Club - rozdział 7.

Po czterech godzinach lotu samolot w końcu wylądował. Niestety Harry nawet tego nie zauważył, ponieważ większość drogi przespał, dlatego Lou musiał go obudzić :
- Harruś, już jesteśmy. Obudź się – powiedział delikatnym tonem i potrząsnął lekko przyjacielem.
- Ehh, już? To super – odpowiedział Loczek przecierając oczy, a następnie dodał – ale nigdy więcej nie mów do mnie Harruś. To denerwujące.
- Oh, w porządku, a więc jak się mam do ciebie zwracać? – spytał starszy chłopak, odbierając ich bagaż.
- Hmm..nie mam pojęcia. Wymyśl coś.
Przyjaciele wyszli z lotniska, a potem wsiedli do taksówki, w której Louis zaczął się zastanawiać nad ksywką dla Harrego. I tak droga, którą musieli pokonać, żeby znaleźć się w domku rodziny Tomlinsona minęła im w ekspresowym tempie. Cały czas śmiali się z idiotycznych przezwisk, jakie padały z ust Lou. Niestety Hazzie żadne z nich nie przypadło do gustu, więc stanęło na zwykłym Harry.
- A ja jak mam do ciebie mówić? – spytał nagle Styles.
- Moja mama mówi do mnie Boo Bear, więc ty też możesz.
- Oh, Boo Bear. Jak słodko, to do ciebie pasuje – powiedział Loczek, a Lou zaczerwienił się lekko na ten komentarz.
W końcu, po chwili chłopcy byli już na miejscu. Harry nie mógł wyjść z podziwu. Był to chyba najpiękniejszy dom jaki kiedykolwiek widział. Cały budynek był wykonany z drewna, na tarasie wisiały doniczki z lawendą, która kolorystycznie pasowała do jasno fioletowego obrusu, którym był okryty stół, który stał pod zadaszeniem. W ogrodzie z kolei rosły świeżo przystrzyżone krzaki i różnorodne kwiaty, które kusiły swym zapachem.
- Pięknie – powiedział Hazz.
Louis słysząc to oznajmił :
- Tak, moi rodzice ciężko pracowali, żeby wybudować ten dom.
Harry chciał coś odpowiedzieć, ale wtedy wielkie mahoniowe drzwi otworzyły się z hukiem, a z willi wybiegła ciemnowłosa kobieta, która mogła mieć około 40 lat.
- Mama? – krzyknął Louis.
- Jezu, Lou co ty tu robisz? – kobieta rzuciła się chłopakowi na szyję, a Harry przyglądał się z boku tej sytuacji lekko zdezorientowany.
- Przecież, gdy ostatnio rozmawialiśmy, mówiłem ci, że  przyjadę z Harrym na dwa tygodnie. Ty z kolei powiedziałaś, że w tym roku jedziecie z ojcem gdzieś indziej, więc to chyba ja powinienem zapytać co tutaj robisz, mamo?!
- Ah, no tak kompletnie wyleciało mi z głowy. Nie martw się synku, nie będziemy tu z wami siedzieć. Po prostu musieliśmy wpaść po zestaw do nurkowania, bo zostawiliśmy go tutaj w zeszłe wakacje. Poczekaj, zawołam tatę, to przedstawisz nam swojego chłopaka.
- Ale to nie jest mój chłopak! – zaprotestował Louis.
- Oh, daj spokój kochanie. Ty zawsze dostajesz to czego chcesz – odpowiedziała kobieta, a Hazz wytrzeszczył oczy ze zdziwienia.
- Mark, chodź tutaj! Louis przyjechał ! – krzyknęła kobieta.
Po chwili na ganku pojawił się się dość wysoki mężczyzna, w okularach. Ubrany był w granatową koszulkę polo i białe spodnie. Jego stopy okalały skórzane mokasyny. Według Harrego wyglądał na porządnego człowieka i pewnie tak też było.
- Witaj młody chłopcze. Jestem Mark Tomlinson, ojczym Louisa – mężczyzna podał rękę Harremu.
- Dzień dobry, Harry Styles, jego przyjaciel – uśmiechnął się pogodnie Loczek.
- Kiedy w końcu wyjeżdżacie? – wypalił nagle Lou.
- Widzę, że chcesz się nas, jak najszybciej pozbyć, ale nie martw się wyjeżdżamy jeszcze dziś wieczorem, a wy macie jakieś plany? – spytał Mark.
- Jak, na razie nie, ale pewnie pójdziemy do jakiegoś klubu albo na plażę – oznajmił starszy chłopak i poprawił sobie grzywkę, która jak zwykle była w nieładzie.
- Myhmm, tylko uważaj, żeby nikt ci go nie wyrwał – powiedziała szeptem do Louisa jego mama, gdy wchodzili do domu, na co on wydał z siebie jęk:
- Mamo!
Potem wszyscy razem zjedli obiad, który okazał się być bardzo smaczny. Podczas posiłku rozmawiali o tym, jak Hazz i Lou się poznali. Oczywiście nie wnikali w szczegóły ich początkowej znajomości,bo ta nie byłą za ciekawa. Wieczorem Jay i Mark odjechali, a chłopcy zostali sami. Wtedy Louis zapytał :
- Chcesz gdzieś wyjść?
- Wiesz, jestem trochę zmęczony podróżą, więc mógłbyś pokazać mi mój pokój? Chciałbym się położyć – odpowiedział jego przyjaciel.
- Tak, jasne.
Tomlinson zaczął oprowadzać Harrego po domu, pokazał mu kuchnię, łazienkę, jego pokój, a na końcu pokój, który miał tymczasowo należeć do Harrego. Był on niewielki. Znajdowało się w nim jednoosobowe łóżko, pokryte jasną narzutą, szafa oraz stolik, na którym leżało kilka płyt. Na ciemnej podłodze leżał mięciutki, kolorowy dywan.
- To jeszcze raz dziękuję za zaproszenie i obiecuję, że jutro gdzieś wyjdziemy, dziś po prostu nie mam siły.
- Nie ma sprawy, tylko proszę, nie przejmuj się tym, co mówiła na początku moja mama. Wiesz.. o tym, że jesteś moim chłopakiem i w ogóle. Ona czasem wygaduje takie głupoty – wyjaśnił Lou i lekko poczerwieniał.
-  W porządku. Dobranoc Boo Bear – mrugnął do kumpla Hazz i zniknął za drzwiami swojego pokoju.
 Harry przez dłuższy czas nie mógł zasnąć na nowym miejscu, dlatego oddał się przemyśleniom na temat tego, czy mógłby związać się na dłużej z mężczyzną. W końcu całował się już z chłopakiem na jednej z tych dzikich imprez, które urządzali jego kumple, ale stały związek?
- No nie wiem – powiedział sam do siebie i nagle zasnął.


6 komentarzy:

  1. co tu napisać? pierwsze zdania już maja błędy interpunkcyjne ;c
    sama treść jest ciekawa, lecz wcześniejsze rozdziały mi się bardziej podobały... Jak to czytałam, to czułam ... jakby opuściła Cie wena T.T
    przepraszam, że to piszę, ale wolę dawać szczere komy, niż typu "fajny blog" ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawie piszesz, ale faktycznie w niektórych momentach gubisz przecinki.

    wakacyjne-lzy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak powiedziały koleżanki u góry gubisz przecinki a po za tym super piszesz! Wciąga mnie to niesamowicie.

    http://welcome-to-the-black-parade1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. W niektórych momentach gubisz te przecinki, ale opowiadanie jest dla mnie wciągające *.*
    Zapraszam
    http://anamarafashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak dla mnie nie jest tak źle;) Bardzo ciekawie napisane- błędy ortograficzne jak dla mnie nie mają znaczenia;> Pisz dalej!:)
    Pozdrawiam i zapraszam;

    ewaa-farnaa-ef.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie piszesz. Jestem tutaj pierwszy raz a już mi się spodobało

    :D

    Myślę, że mój blog też przypadnie Ci do gustu.

    http://sandra2413089.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń