środa, 7 sierpnia 2013

City Club - rozdział 5.

- Poproszę trzy chickenburgery i trzy porcje dużych frytek, a no i oczywiście cola z lodem – powiedział radośnie Niall, który zamawiał w McDonaldzie jedzenie dla siebie i jego przyjaciół.
- Już się robi. Proszę chwileczkę zaczekać – odpowiedziała niewysoka kobieta, przyjmująca zamówienie.
- Niall pośpiesz się! Twój telefon dzwoni – z drugiego końca pomieszczenia dobiegł krzyk Zayna, wymachującego telefonem blondyna.
- To go odbierz, jestem zajęty! – wykrzyknął młody Irlandczyk.
- Okej! –na wyświetlaczu telefonu widniało imię Louis, więc  Zayn śmiało nacisnął zieloną słuchawkę – Cześć, Lou. To ja Zayn, Niall nie mógł odebrać.
- W porządku, słuchaj mam bilety na dzisiejszy mecz Derbów, nie chcielibyście może pójść? No chyba, że macie inne plany...
- Nie,nie. Jasne, że pójdziemy. Kurde, zawsze marzyłem, żeby zobaczyć ich mecz na żywo – cieszył się Zayn.
- No to, jak widać marzenia  się spełniają. Podjadę po was w takim razie o 17, okej?
- Spoko, będziemy czekać. Dzięki Lou.
- Nie ma sprawy – odpowiedział chłopak i się rozłączył.
- O co chodzi? Jaki mecz? – spytał wyraźnie zainteresowany Niall, który podszedł do stolika przyjaciół z tacą pełna jedzenia.
- Idziemy dzisiaj na mecz Derbów z Louisem, zajebiście nie? Boże, jak ja go kocham – oznajmił Mulat wesołym głosem.
- Kurde, serio? – zdziwił się blondyn.
- Tak.
- To świetnie.
- Ej, chłopaki, a czy to byłby jakiś problem, gdybym poszedł z wami? – wtrącił nagle Harry, który przez cały czas milczał.
- Jesteś pewny, że chcesz? Wydawało się nam, że nie przepadasz zbytnio za Tomlinsonem – odpowiedzieli chórem pozostali dwaj mężczyźni.
- Między nami wszystko już okej. On mi wszystko wyjaśnił, więc mam nadzieje, że nie będzie zły, gdy się tam pojawię – przedstawił swoje obawy Hazz.
- Skoro się już pogodziliście, myślę, że raczej się ucieszy, gdy cię zobaczy, więc idziesz z nami – powiedział Niall i uśmiechnął się pogodnie do kumpla, a zaraz potem zaczął pałaszować zakupione smakołyki. Pozostali z obawy, że zaraz wszystko zniknie również zaczęli jeść.
*
Na zegarze wybiła 17, a pod dom chłopaków swoim nowym, czarnym Porsche podjechał Louis, więc pozostała trójka przyjaciół szybko wybiegła z mieszkania wraz z różnymi atrybutami, którymi były trąbki, gwizdki i flagi.
- O Harry! Ty też jedziesz? – spytał zaskoczony Lou.
- Eeemm.. Tak, jeśli oczywiście to nie jest problem.
- Nie, spokojnie. Mam wystarczającą ilość biletów. Cieszę się, że cię widzę – uśmiechnął się młody mężczyzna, a Harry to odwzajemnił.
Reszta drogi na stadion minęła na wymienianiu poglądów o poszczególnych zawodnikach i na śmianiu się z idiotycznych żartów Louisa.  Po długich wyczekiwaniach w kolejce na wejście na trybuny i po zakończeniu się dziewięćdziesięciu minutowego meczu, który oczywiście wygrały Derby chłopacy udali się do pobliskiego pubu na piwo.
- A teraz opowiem wam  co mi się ostatnio przydarzyło – Byłem we Francji i poszedłem do supermarketu. Chciałem się zabawić, więc podszedłem do jakiejś ekspedientki i powiedziałem coś niemiłego, bo myślałem, że nie zna angielskiego. Okazało się jednak, że zna go całkiem dobrze, bo powiedziała, żebym spierdalał – zaczął śmiać się Louis, a z nim reszta mężczyzn, którzy do nich dołączyli.
- To teraz ja opowiem wam moją historię – zaczął lekko wstawiony Niall – byłem na domówce u mojej starej kumpeli i niestety za dużo wypiłem, dlatego zasnąłem, gdzieś w kącie. Rano, jak się obudziłem i wszedłem do kuchni wszyscy wybuchnęli śmiechem. Nie wiedziałem dlaczego, więc podszedłem do lustra i okazało się, że miałem napisane na czole KUTAS.
- To dlatego, któregoś dnia wróciłeś do domu z taką pomazaną twarzą? – dołączył do rozmowy Hazz.
- Tak, to nie chciało się zmyć – zaśmiał się blondyn.
I tak upływał im wieczór – na opowiadaniu durnych historyjek z ich życia. Nawet nie zauważyli, że jest już 3 w nocy, ale szef pubu w końcu poprosił ich o opuszczenie lokalu. Wtedy Harry, który wypił z wszystkich najmniej wyprowadził ich z pomieszczenia i zadzwonił po taksówkę. Po chwili oczekiwań wszyscy siedzieli już w samochodzie. Niall usiadł obok Zayna, Lou uwiesił się na szyi Harrego. W pewnym momencie zaczął coś do niego szeptać:
- Jesteś taki piękny, twoje loki są piękne i oczy, i nos. Tak bardzo chciałbym zobaczyć całe twoje piękne ciało...
- Lou, jesteś kompletnie pijany. Wygadujesz głupoty – żachnął się Hazz.

- Widzisz ja już tak mam, że jak jestem pijany, to mówię to, co myślę, Harry. Mój śliczny Haryy – powiedział Tomlinson i usnął na ramieniu przyjaciela.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

6 komentarzy:

  1. Czyli tak treść umiarkowany, mogłoby być troszke ciekawiej ;)
    Parę drobnych błędów językowych, ale nie jest źle, zachęcasz do dalszych rozdziałów a ja mam nadzieję że z czasem akcja się rozkręci :)

    http://zaczytanakasia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Parę błędów w tym opowiadaniu ale i tak jest spoko :) Wiadomo że z czasem nabiera się większego doświadczenia

    OdpowiedzUsuń
  3. moim zdaniem jest nawet dobrze :) znalazłam klika błędów, ale z czasem powinnaś sobie wyrobić to ;) czekam na kolejny rozdział bo jestem ciekawa co będzie dalej
    pozdrawiam
    http://zycie--trudne.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi sie podoba sposób w jaki piszesz i w ogóle wszystko mi się podoba. A zwłaszcza końcówka tego rozdziału. *.*
    Czekam nn. :)

    Zapraszam do mnie, liczę na szczerą opinię. :)
    http://www.one-direction-story-by-my.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja nie zauwazylam bledow ale mniejsza o to...
    Bardzo dobre opowiadanie i to jeszcze o Larrym <3
    Moglabys mnie informowac o nowych rozdzialach ?
    Moj tt.: @hellomylarreh
    Lub moj blog : http://daga1191-one-direction-opowiadanie.blogspot.com
    Zapraszam rowniez do czytania go :***

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja zauważyłam chyba tylko 1 błąd, z czego jestem mile zaskoczona. Większość ludzi z 1 opowiadaniem wali masę byków XD Bradzo mi się spodobało i ładnie formujesz zdania :) Gdybyś nie poinformowała, że to twój 1 blog, myślałabym że już jesteś doświadczona :D

    Mój blog -> http://po-prostu-kim-kolwiek.blogspot.com/
    Blog o 1D -> http://black-black-blackk.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń