Następnego dnia Harry miał jakieś dziwne wyrzuty sumienia i
poczuł, że musi odejść z tej pracy, dlatego też napisał wypowiedzenie, poszedł do City Club i nie zwracając uwagi na nikogo, jak najszybciej udał się do gabinetu szefa, w którym zastał go jako siedzącego na skórzanej sofie z jakąś brunetką, która wyszła od razu, gdy go ujrzała.
– Harry, ale dlaczego? Świetnie sobie radziłeś. Na scenie
czułeś się jak ryba w wodzie – Paul poczuł się zawiedziony.
– To dlaczego mi nie powiedziałeś, że ten klub zajmuję się
nie tylko striptizem? – spytał oburzony Hazz.
– Oh, Boże. Myślałem, że to oczywiste. Harry przepraszam.
– Jak widać nie dla mnie. Do widzenia Paul! – Krzyknął
Loczek wychodząc z klubu i udał się na uczelnię.
- Cześć chłopaki! – Powiedział Harry i objął ramieniem
Nialla i Zayna, których spotkał na korytarzu, na uniwersytecie.
– O cześć! Czemu rano tak szybko wyszedłeś? Stało się coś?
– zainteresował się Zayn.
– Nie, po prostu musiałem zanieść wypowiedzenie do klubu.
– Ale jakto? To znaczy, że juz tam nie pracujesz?
- No, tak.
– A dlaczego zrezygnowałeś? Co, ktoś się do ciebie
dobierał? Tam jest pełno takich napaleńców – Powiedział z chytrym uśmieszkiem
Niall.
– W pewnym sensie tak, ale nie chce mi się o tym gadać.
Proszę skończmy ten temat i chodźmy na lunch, bo jestem strasznie głodny –
poprosił Harry.
Gdy weszli na stołówkę mina Harrego zrzedła, ponieważ
zobaczył tam Louisa, Liama i dziewczynę, w kręconych włosach, która zapewne
chodziła z Liamem. Chciał ich zignorować i pójść po coś do jedzenia, jednak
jego kumple zaciągnęli go do stolika, przy którym oni siedzieli.
– Siema Harry, możemy chwilę porozmawiać? To ważne, chcę ci
wszystko wyjaśnić – spytał niepewnie Lou.
– Jezu, nie mam zamiaru z tobą rozmawiać. Zrozum to
wreszcie i daj mi spokój – wrzasnął Harry i wybiegł z pomieszczenia, ale
Tomlinson pobiegł za nim i złapał go tak, że młodszy chłopak nie mógł już uciec.
– Musisz ze mną porozmawiać. Nic ci nie zrobię. Obiecuję,
nie bój się.
– Kurwa, czego ty chcesz? Najpierw się do mnie dobierasz, a
teraz co? – powiedział zdenerwowany Loczek.
– Posłuchaj i mi nie przerywaj, proszę. Już pierwszego
razu, gdy cię zobaczyłem, stwierdziłem, że jesteś wyjątkowy. Nie sądziłem, że
cię jeszcze kiedykolwiek spotkam, ale życie zrobiło mi niespodziankę i
spotkałem cię ponownie. Myślałem wtedy, że zostaniemy kumplami i tak dalej, ale
nie wszystko spieprzyłem. Ten wypadek. Ja naprawdę tego nie chciałem. Nie
wiedziałem, co robię. Miałem potem cholerne wyrzuty sumienia. Chciałem wtedy z
tobą pogadać, przeprosić, ale ty nie chciałeś mnie znać i nie dziwię ci się.
Wtedy wpadłem na kolejny idiotyczny pomysł, że może złapię cię w klubie. Tam
dowiedziałem się, że nie mogą dać mi do ciebie żadnego kontaktu i, że jedynie
mogę zamówić cię na prywatny występ. Pomyślałem czemu nie? Nie chciałem
patrzeć, jak tańczysz, chciałem pogadać. Jednak, kiedy cię zobaczyłem, poczułem
coś dziwnego i nie mogłem się tobie oprzeć. Wiem, że cię skrzywdziłem i mam
tylko nadzieję, że mi to kiedyś wybaczysz .
Kiedy Louis skończył mówić, Hazz zaczął analizować każde
słowo, które wyszło z ust starszego chłopaka i po prostu nie wiedział co
powiedzieć. W końcu jednak zebrał myśli i oznajmił:
- Eemm... Lou. Cieszę się, że mi to powiedziałeś, bo
dopiero teraz zaczynam to rozumieć, ale nie oczekuj ode mnie, że tak z dnia na
dzień ci wybaczę. Bardzo chcę, żeby między nami się ułożyło, ale ja potrzebuję
trochę czasu.
– Tak, jasne. Boże, super. Wiesz, co? Dam ci mój numer. Jak
będziesz chciał to zadzwoń. Ja będę czekał.
– Okej – uśmiechnął się Harry.
Nie jestem fanką 1D, ale te opowiadanie podoba mi się. Opisujesz to tak naturalnie, pokazujesz że mogą być "normalni". Super.
OdpowiedzUsuńhttp://clauudiaa--rose.blogspot.com/
Komentarz za komentarz, obserwacja za obserwacje.
Super! Jestem ogrooooooooooooomną fanką One Direction, i bardzo ich lubię!
OdpowiedzUsuńJednokierunkowi < Zapowiada się baaardzo fajne opowiadanie! Jeszcze pewnie nie raz tu zajżę!
Świetny, lecę czytać następny. ;)) *.*
OdpowiedzUsuń