- Poproszę trzy chickenburgery i trzy porcje dużych
frytek, a no i oczywiście cola z lodem – powiedział radośnie Niall, który
zamawiał w McDonaldzie jedzenie dla siebie i jego przyjaciół.
- Już się robi. Proszę chwileczkę zaczekać –
odpowiedziała niewysoka kobieta, przyjmująca zamówienie.
- Niall pośpiesz się! Twój telefon dzwoni – z
drugiego końca pomieszczenia dobiegł krzyk Zayna, wymachującego telefonem
blondyna.
- To go odbierz, jestem zajęty! – wykrzyknął młody Irlandczyk.
- Okej! –na wyświetlaczu telefonu widniało imię
Louis, więc Zayn śmiało nacisnął zieloną
słuchawkę – Cześć, Lou. To ja Zayn, Niall nie mógł odebrać.
- W porządku, słuchaj mam bilety na dzisiejszy
mecz Derbów, nie chcielibyście może pójść? No chyba, że macie inne plany...
- Nie,nie. Jasne, że pójdziemy. Kurde, zawsze
marzyłem, żeby zobaczyć ich mecz na żywo – cieszył się Zayn.
- No to, jak widać marzenia się spełniają. Podjadę po was w takim razie o
17, okej?
- Spoko, będziemy czekać. Dzięki Lou.
- Nie ma sprawy – odpowiedział chłopak i się
rozłączył.
- O co chodzi? Jaki mecz? – spytał wyraźnie
zainteresowany Niall, który podszedł do stolika przyjaciół z tacą pełna
jedzenia.
- Idziemy dzisiaj na mecz Derbów z Louisem,
zajebiście nie? Boże, jak ja go kocham – oznajmił Mulat wesołym głosem.
- Kurde, serio? – zdziwił się blondyn.
- Tak.
- To świetnie.
- Ej, chłopaki, a czy to byłby jakiś problem,
gdybym poszedł z wami? – wtrącił nagle Harry, który przez cały czas milczał.
- Jesteś pewny, że chcesz? Wydawało się nam, że
nie przepadasz zbytnio za Tomlinsonem – odpowiedzieli chórem pozostali dwaj
mężczyźni.
- Między nami wszystko już okej. On mi wszystko
wyjaśnił, więc mam nadzieje, że nie będzie zły, gdy się tam pojawię –
przedstawił swoje obawy Hazz.
- Skoro się już pogodziliście, myślę, że raczej
się ucieszy, gdy cię zobaczy, więc idziesz z nami – powiedział Niall i
uśmiechnął się pogodnie do kumpla, a zaraz potem zaczął pałaszować zakupione
smakołyki. Pozostali z obawy, że zaraz wszystko zniknie również zaczęli jeść.
*
Na zegarze wybiła 17, a pod dom chłopaków swoim
nowym, czarnym Porsche podjechał Louis, więc pozostała trójka przyjaciół szybko
wybiegła z mieszkania wraz z różnymi atrybutami, którymi były trąbki, gwizdki i
flagi.
- O Harry! Ty też jedziesz? – spytał zaskoczony
Lou.
- Eeemm.. Tak, jeśli oczywiście to nie jest
problem.
- Nie, spokojnie. Mam wystarczającą ilość biletów.
Cieszę się, że cię widzę – uśmiechnął się młody mężczyzna, a Harry to
odwzajemnił.
Reszta drogi na stadion minęła na wymienianiu
poglądów o poszczególnych zawodnikach i na śmianiu się z idiotycznych żartów
Louisa. Po długich wyczekiwaniach w
kolejce na wejście na trybuny i po zakończeniu się dziewięćdziesięciu minutowego
meczu, który oczywiście wygrały Derby chłopacy udali się do pobliskiego pubu na
piwo.
- A teraz opowiem wam co mi się ostatnio przydarzyło – Byłem we
Francji i poszedłem do supermarketu. Chciałem się zabawić, więc podszedłem do
jakiejś ekspedientki i powiedziałem coś niemiłego, bo myślałem, że nie zna
angielskiego. Okazało się jednak, że zna go całkiem dobrze, bo powiedziała,
żebym spierdalał – zaczął śmiać się Louis, a z nim reszta mężczyzn, którzy do
nich dołączyli.
- To teraz ja opowiem wam moją historię – zaczął
lekko wstawiony Niall – byłem na domówce u mojej starej kumpeli i niestety za
dużo wypiłem, dlatego zasnąłem, gdzieś w kącie. Rano, jak się obudziłem i
wszedłem do kuchni wszyscy wybuchnęli śmiechem. Nie wiedziałem dlaczego, więc
podszedłem do lustra i okazało się, że miałem napisane na czole KUTAS.
- To dlatego, któregoś dnia wróciłeś do domu z
taką pomazaną twarzą? – dołączył do rozmowy Hazz.
- Tak, to nie chciało się zmyć – zaśmiał się
blondyn.
I tak upływał im wieczór – na opowiadaniu durnych
historyjek z ich życia. Nawet nie zauważyli, że jest już 3 w nocy, ale szef
pubu w końcu poprosił ich o opuszczenie lokalu. Wtedy Harry, który wypił z
wszystkich najmniej wyprowadził ich z pomieszczenia i zadzwonił po taksówkę. Po
chwili oczekiwań wszyscy siedzieli już w samochodzie. Niall usiadł obok Zayna,
Lou uwiesił się na szyi Harrego. W pewnym momencie zaczął coś do niego
szeptać:
- Jesteś taki piękny, twoje loki są piękne i oczy,
i nos. Tak bardzo chciałbym zobaczyć całe twoje piękne ciało...
- Lou, jesteś kompletnie pijany. Wygadujesz
głupoty – żachnął się Hazz.
- Widzisz ja już tak mam, że jak jestem pijany, to
mówię to, co myślę, Harry. Mój śliczny Haryy – powiedział Tomlinson i usnął na
ramieniu przyjaciela.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Czyli tak treść umiarkowany, mogłoby być troszke ciekawiej ;)
OdpowiedzUsuńParę drobnych błędów językowych, ale nie jest źle, zachęcasz do dalszych rozdziałów a ja mam nadzieję że z czasem akcja się rozkręci :)
http://zaczytanakasia.blogspot.com/
Parę błędów w tym opowiadaniu ale i tak jest spoko :) Wiadomo że z czasem nabiera się większego doświadczenia
OdpowiedzUsuńmoim zdaniem jest nawet dobrze :) znalazłam klika błędów, ale z czasem powinnaś sobie wyrobić to ;) czekam na kolejny rozdział bo jestem ciekawa co będzie dalej
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
http://zycie--trudne.blogspot.com/
Bardzo mi sie podoba sposób w jaki piszesz i w ogóle wszystko mi się podoba. A zwłaszcza końcówka tego rozdziału. *.*
OdpowiedzUsuńCzekam nn. :)
Zapraszam do mnie, liczę na szczerą opinię. :)
http://www.one-direction-story-by-my.blogspot.com/
A ja nie zauwazylam bledow ale mniejsza o to...
OdpowiedzUsuńBardzo dobre opowiadanie i to jeszcze o Larrym <3
Moglabys mnie informowac o nowych rozdzialach ?
Moj tt.: @hellomylarreh
Lub moj blog : http://daga1191-one-direction-opowiadanie.blogspot.com
Zapraszam rowniez do czytania go :***
Ja zauważyłam chyba tylko 1 błąd, z czego jestem mile zaskoczona. Większość ludzi z 1 opowiadaniem wali masę byków XD Bradzo mi się spodobało i ładnie formujesz zdania :) Gdybyś nie poinformowała, że to twój 1 blog, myślałabym że już jesteś doświadczona :D
OdpowiedzUsuńMój blog -> http://po-prostu-kim-kolwiek.blogspot.com/
Blog o 1D -> http://black-black-blackk.blogspot.com/