Był weekend, dziesiąta rano, wszyscy jeszcze spali, kiedy telefon
Harrego zaczął dzwonić.
- Dzień dobry! Czy rozmawiam z panem Harrym Styles? - odezwał się nieznany, męski głos.
- Tak, o co chodzi?
- Nazywam
sie doktor Wallen ze szpitala Świętego Piotra. Dzwonię w sprawie pańskiej
matki. Trafiła dzisiaj w nocy na nasz oddział, ponieważ miała wypadek. Jej stan
jest poważny, ale stabilny.
-
Coo?..ale jakto miała wypadek?
- Wytłumaczę
panu wszystko, gdy pan tutaj przyjedzie.
- Okej,
postaram się być, jak najszybciej, to do widzenia!
Harry szybko
zerwał się z łóżka i ubrał na siebie, to co miał pod ręką. Nie zjadł nawet
śniadania, tylko wybiegł z domu i ruszył w kierunku szpitala. Chciał jechać
autobusem, ale okazało się, że jedzie dopiero za godzinę, więc postanowił, że
szybciej dotrze tam pieszo. Gdy tak biegł przez ulice Londynu, przeklinał się,
że jak dotąd nie kupił sobie samochodu, ani nie zdał egzaminu na prawo jazdy.
Po kilku minutach był już na miejscu i o dziwo, gdy dotarł pod salę, na której
znajdowała się jego matka zobaczył tam Louisa. Loczek nie przypominał sobie,
żeby jego mama go znała, więc go to zaskoczyło.
- Co ty
tutaj robisz? - spytał.
- Eee..jaa..
Niestety Lou
nie mógł dokończyć, bo z sali wyszedł lekarz, który chciał porozmawiać z
Harrym.
- Witam, jak
mniemam syn Anne Cox?
- Tak, może
mi pan wyjaśnić co się stało?
-
Oczywiście, ale lepiej by było, gdybyśmy przeszli do mojego gabinetu, tam jest
spokojniej.
- W porządku
- zgodził się Hazz.
Po
przemierzeniu kilku długich korytarzy, których wszystkie ściany były pomalowane
na taki sam ohydny zielony kolor, dotarli do wcześniej wspomianego gabinetu.
- No więc,
pana mama została wczoraj w nocy bardzo mocno potrącona przez samochód.
Niestety sprawca od razu uciekł z miejsca wypadku. Po pogotowie zadzwonili
przechodnie. Pani Anne została mocno poturbowana, ma wstrząsnięcie i krwiak
mózgu oraz połamane kilka żeber, więc możemy się domyślić, że samochód jechał z
dużą szybkością.
- Jezu,
zabiję tego skurwysyna, co to zrobił. Czy ona z tego wyjdzie?
- Proszę się
uspokoić. Jeśli krwiak samoistnie zniknie wszystko powinno być w porządku.
- Dobrze,
rozumiem, a czy mogę iść ją zobaczyć?
- Tak, ale
proszę być tam tylko kilka minut.
Gdy Hazz
wyszedł z gabinetu, na korytarzu zatrzymał go Louis, który wciąż tam czekał.
- Poczekaj,
musimy porozmawiać.
- Czego ty
chcesz? Nie mam teraz czasu na rozmowę - odpowiedział zdenerwowany Loczek.
- Wiem, że
twoja mama miała wypadek i chcesz ją zobaczyć, ale muszę ci coś wyjaśnić.
Wczoraj, gdy od was wracałem, byłem odrobinę pijany. Wypiłem może dwa piwa, pewnie
pamiętasz. Jednak, kiedy jechałem ona nagle pojawiła się przed maską mojego
samochodu. Przysięgam, to nie moja wina - zaczął chaotycznie opowiadać starszy
chłopak.
- Nie, kurwa
nie wierzę. To byłeś ty? Ty skurwielu, jak mogłeś zostawić moją matkę na środku
ulicy, po tym co zrobiłeś? - wykrzyczał Harry
-
Przepraszam, Harry. Błagam nie mów o tym policji. Błagam. Oni wsadzą mnie do
więzienia.
- Jebany
chuju, jak możesz o coś takiego prosić?
- Harry,
przepraszam.
*
Minął
miesiąc od wypadku Anne. Harry ostatecznie nie wniósł oskarżenia na Louisa, ale
tylko i wyłącznie, ze względu na prośby swojej mamy. Lou na szczęście od tego
czasu nie pokazał się Harremu, więc Loczek dalej wiódł swoje spokojne życie.
- To ja idę
do pracy chłopaki, będę późno !
- Okej, tylko
uważaj, żeby cię ktoś tam nie zgwałcił - zaczął śmiać się z Harrego Niall.
- Haha,
bardzo śmieszne, cześć!
Harry
wyszedł z mieszkania i udał się do swojej tymczasowej pracy. Jednak, gdy wszedł
do City Club, zatrzymał go Paul - jego szef.
- O, Harry dobrze,
że już jesteś.
- Witaj
Paul.
- Posłuchaj,
dzisiaj będziesz miał prywatny występ, nie wiem dla kogo, ponieważ ta osoba
chciała pozostać anonimowa.
- Co, ale
jakto? Ja nie jestem przygotowany!
- Spokojnie,
on przyjdzie dopiero o 22., więc masz czas, żeby się przygotować. Najlepiej idź
do Josha, on na pewno ci pomoże - wyjaśnił Paul.
- Eh, okej.
Harry czym
prędzej zaczął szukać Josha, jednak czuł sie niekomfortowo, ponieważ pierwszy
raz będzie sam na sam z jakimś napalonym facetem. Po jego głowie krążyło
tysiące myśli, ale na szczęście znalazł kolegę, który miał mu pomóc.
- Hej Josh,
nie uwierzysz...- zaczął mówić Hazz
- Tak, tak
już wszystko wiem. Paul mi powiedział. Chodźmy na tę salę z lustrami, tam
pokaże ci jakieś wskazówki.
Po dwóch
godzinach przygotowań, Harry czekał w specjalnym pokoju na swojego klienta. Po
chwili drzwi się uchyliły i do pomieszczenia wszedł nie kto inny, jak Louis
Tomlinson, którego Harry szczerze nienawidził.
- Co ty tu
do cholery robisz? - zapytał sfrustrowany Loczek.
- Zamówiłem
sobie ciebie na dzisiejszy wieczór. To twoja praca, a ja jestem klientem, jak
każdy inny. Nie wiem, co cię tak dziwi- oznajmił oschle Lou i usiadł na
skórzanej sofie.
Harry przez
chwilę się wahał, czy zatańczyć, czy po prostu wyjść, jednak zdecydował się
zatańczyć. Włączył muzykę i zaczął swój występ. Robił wszystko, tak jak miał to
zaplanowane, a drugi mężczyzna pożerał go wzrokiem. Kiedy skończyła się jedna
piosenka, Lou podszedł do Harrego i przyciągnał go do siebie w pocałunku,
jednak Hazz szybko go odepchnął i rzucił mu pytające spojrzenie.
- Chyba nie
myślałeś, że zadowolę się tylko tańcem, chcę czegoś więcej, kotku - wyszeptał
mu do ucha znienawidzony przez Harrego chłopak.
Harry nie
wiedział, co ma zrobić, więc powiedział tylko :
- Nie mam
zamiaru cię pieprzyć
I uciekł z
pokoju.
W pośpiechu założył swoje ciuchy i wybiegł
z klubu. Cały czas miał przed oczami widok napalonego Tomlinsona. Kiedy dotarł
do mieszkania, szybko wszedł pod prysznic i gdy zaczeły spływać po nim
strumienie ciepłej wody, zaczął robić sobie dobrze. Jego ruchy były szybkie, a
oddech płytki. Po chwili doszedł, jednak nie z myślą o jakiejś blondynce z
wielkimi cyckami, tylko właśnie z myślą o Louisie i o tym, co mogłoby się stać,
gdyby dzisiaj nie uciekł.
przeczytałam wszystko i to jest ZA-JE-BIS-TE ! zostaje tu do końca <3
OdpowiedzUsuńchce następny rozdział ! xxx
Na ogól nie czytam opowiadań o takiej tematyce, ale Twoje opowiadanie jest bardzo ciekawe.
OdpowiedzUsuńNie znalazłam błędów, chociaż nawet jeśli by były to mi nie przeszkadzają, bo liczy się treść. :)
Bardzo fajnie piszesz. Masz świetny styl.
Jest super! Wciągające. :))
Życzę weny. <3
Wpadnę tu jeszcze. :)
Bardzo fajne opowiadanko. Na pewno strasznie wciągające. Nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów
OdpowiedzUsuńwww.thebest2000.blog.pl
Podoba mi się. :) wpadniesz do mnie?
OdpowiedzUsuń