sobota, 27 lipca 2013

City Club - rozdział 3.

Był weekend, dziesiąta rano, wszyscy jeszcze spali, kiedy telefon Harrego zaczął dzwonić.
- Dzień dobry! Czy rozmawiam z panem Harrym Styles? - odezwał się nieznany, męski głos.
- Tak, o co chodzi?
- Nazywam sie doktor Wallen ze szpitala Świętego Piotra. Dzwonię w sprawie pańskiej matki. Trafiła dzisiaj w nocy na nasz oddział, ponieważ miała wypadek. Jej stan jest poważny, ale stabilny.
- Coo?..ale jakto miała wypadek?
- Wytłumaczę panu wszystko, gdy pan tutaj przyjedzie.
- Okej, postaram się być, jak najszybciej, to do widzenia!

Harry szybko zerwał się z łóżka i ubrał na siebie, to co miał pod ręką. Nie zjadł nawet śniadania, tylko wybiegł z domu i ruszył w kierunku szpitala. Chciał jechać autobusem, ale okazało się, że jedzie dopiero za godzinę, więc postanowił, że szybciej dotrze tam pieszo. Gdy tak biegł przez ulice Londynu, przeklinał się, że jak dotąd nie kupił sobie samochodu, ani nie zdał egzaminu na prawo jazdy. Po kilku minutach był już na miejscu i o dziwo, gdy dotarł pod salę, na której znajdowała się jego matka zobaczył tam Louisa. Loczek nie przypominał sobie, żeby jego mama go znała, więc go to zaskoczyło.

- Co ty tutaj robisz? - spytał.
- Eee..jaa..
Niestety Lou nie mógł dokończyć, bo z sali wyszedł lekarz, który chciał porozmawiać z Harrym.
- Witam, jak mniemam syn Anne Cox?
- Tak, może mi pan wyjaśnić co się stało?
- Oczywiście, ale lepiej by było, gdybyśmy przeszli do mojego gabinetu, tam jest spokojniej.
- W porządku - zgodził się Hazz.
Po przemierzeniu kilku długich korytarzy, których wszystkie ściany były pomalowane na taki sam ohydny zielony kolor, dotarli do wcześniej wspomianego gabinetu.
- No więc, pana mama została wczoraj w nocy bardzo mocno potrącona przez samochód. Niestety sprawca od razu uciekł z miejsca wypadku. Po pogotowie zadzwonili przechodnie. Pani Anne została mocno poturbowana, ma wstrząsnięcie i krwiak mózgu oraz połamane kilka żeber, więc możemy się domyślić, że samochód jechał z dużą szybkością.
- Jezu, zabiję tego skurwysyna, co to zrobił. Czy ona z tego wyjdzie?
- Proszę się uspokoić. Jeśli krwiak samoistnie zniknie wszystko powinno być w porządku.
- Dobrze, rozumiem, a czy mogę iść ją zobaczyć?
- Tak, ale proszę być tam tylko kilka minut.
Gdy Hazz wyszedł z gabinetu, na korytarzu zatrzymał go Louis, który wciąż tam czekał.
- Poczekaj, musimy porozmawiać.
- Czego ty chcesz? Nie mam teraz czasu na rozmowę - odpowiedział zdenerwowany Loczek.
- Wiem, że twoja mama miała wypadek i chcesz ją zobaczyć, ale muszę ci coś wyjaśnić. Wczoraj, gdy od was wracałem, byłem odrobinę pijany. Wypiłem może dwa piwa, pewnie pamiętasz. Jednak, kiedy jechałem ona nagle pojawiła się przed maską mojego samochodu. Przysięgam, to nie moja wina - zaczął chaotycznie opowiadać starszy chłopak.
- Nie, kurwa nie wierzę. To byłeś ty? Ty skurwielu, jak mogłeś zostawić moją matkę na środku ulicy, po tym co zrobiłeś? - wykrzyczał Harry
- Przepraszam, Harry. Błagam nie mów o tym policji. Błagam. Oni wsadzą mnie do więzienia.
- Jebany chuju, jak możesz o coś takiego prosić?
- Harry, przepraszam.
*
Minął miesiąc od wypadku Anne. Harry ostatecznie nie wniósł oskarżenia na Louisa, ale tylko i wyłącznie, ze względu na prośby swojej mamy. Lou na szczęście od tego czasu nie pokazał się Harremu, więc Loczek dalej wiódł swoje spokojne życie.
- To ja idę do pracy chłopaki, będę późno !
- Okej, tylko uważaj, żeby cię ktoś tam nie zgwałcił - zaczął śmiać się z Harrego Niall.
- Haha, bardzo śmieszne, cześć!
Harry wyszedł z mieszkania i udał się do swojej tymczasowej pracy. Jednak, gdy wszedł do City Club, zatrzymał go Paul - jego szef.
- O, Harry dobrze, że już jesteś.
- Witaj Paul.
- Posłuchaj, dzisiaj będziesz miał prywatny występ, nie wiem dla kogo, ponieważ ta osoba chciała pozostać anonimowa.
- Co, ale jakto? Ja nie jestem przygotowany!
- Spokojnie, on przyjdzie dopiero o 22., więc masz czas, żeby się przygotować. Najlepiej idź do Josha, on na pewno ci pomoże - wyjaśnił Paul.
- Eh, okej.
Harry czym prędzej zaczął szukać Josha, jednak czuł sie niekomfortowo, ponieważ pierwszy raz będzie sam na sam z jakimś napalonym facetem. Po jego głowie krążyło tysiące myśli, ale na szczęście znalazł kolegę, który miał mu pomóc.
- Hej Josh, nie uwierzysz...- zaczął mówić Hazz
- Tak, tak już wszystko wiem. Paul mi powiedział. Chodźmy na tę salę z lustrami, tam pokaże ci jakieś wskazówki.
Po dwóch godzinach przygotowań, Harry czekał w specjalnym pokoju na swojego klienta. Po chwili drzwi się uchyliły i do pomieszczenia wszedł nie kto inny, jak Louis Tomlinson, którego Harry szczerze nienawidził.
- Co ty tu do cholery robisz? - zapytał sfrustrowany Loczek.
- Zamówiłem sobie ciebie na dzisiejszy wieczór. To twoja praca, a ja jestem klientem, jak każdy inny. Nie wiem, co cię tak dziwi- oznajmił oschle Lou i usiadł na skórzanej sofie.
Harry przez chwilę się wahał, czy zatańczyć, czy po prostu wyjść, jednak zdecydował się zatańczyć. Włączył muzykę i zaczął swój występ. Robił wszystko, tak jak miał to zaplanowane, a drugi mężczyzna pożerał go wzrokiem. Kiedy skończyła się jedna piosenka, Lou podszedł do Harrego i przyciągnał go do siebie w pocałunku, jednak Hazz szybko go odepchnął i rzucił mu pytające spojrzenie.
- Chyba nie myślałeś, że zadowolę się tylko tańcem, chcę czegoś więcej, kotku - wyszeptał mu do ucha znienawidzony przez Harrego chłopak.
Harry nie wiedział, co ma zrobić, więc powiedział tylko :
- Nie mam zamiaru cię pieprzyć
I uciekł z pokoju.

    W pośpiechu założył swoje ciuchy i wybiegł z klubu. Cały czas miał przed oczami widok napalonego Tomlinsona. Kiedy dotarł do mieszkania, szybko wszedł pod prysznic i gdy zaczeły spływać po nim strumienie ciepłej wody, zaczął robić sobie dobrze. Jego ruchy były szybkie, a oddech płytki. Po chwili doszedł, jednak nie z myślą o jakiejś blondynce z wielkimi cyckami, tylko właśnie z myślą o Louisie i o tym, co mogłoby się stać, gdyby dzisiaj nie uciekł.

4 komentarze:

  1. przeczytałam wszystko i to jest ZA-JE-BIS-TE ! zostaje tu do końca <3
    chce następny rozdział ! xxx

    OdpowiedzUsuń
  2. Na ogól nie czytam opowiadań o takiej tematyce, ale Twoje opowiadanie jest bardzo ciekawe.
    Nie znalazłam błędów, chociaż nawet jeśli by były to mi nie przeszkadzają, bo liczy się treść. :)
    Bardzo fajnie piszesz. Masz świetny styl.

    Jest super! Wciągające. :))
    Życzę weny. <3
    Wpadnę tu jeszcze. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajne opowiadanko. Na pewno strasznie wciągające. Nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów

    www.thebest2000.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi się. :) wpadniesz do mnie?

    OdpowiedzUsuń