niedziela, 21 lipca 2013

City Club - rozdział 2.

Kurwa, tak cholernie się boję, że coś mi nie wyjdzie albo im się nie spodobam i zostanę wygwizdany, a Paul mnie wyrzuci - martwił się Harry.
- Nie bój się, na pewno pójdzie ci świetnie, tylko się nie spinaj, bądź naturalny - pocieszał go Josh.
A TERAZ ZATAŃCZY DLA WAS MÓJ NOWY, UTALENTOWANY NABYTEK - HARRY STYLES.
Harry po tym, jak usłyszał w głośnikach zapowiedź swojego występu wyszedł na scenę i po chwili zaczęła grać muzyka. Początkowo był speszony i czuł się nieswojo, ale potem się rozluźnił. Jednak w pewnej chwili Hazz na chwilę znieruchomiał, ponieważ zauważył na sali tego samego kolesia, którego wczoraj nakrył w swoim łóżku. Zaczął się zastanawiać czy to przypadek, że znowu go spotyka, czy może ten mężczyzna czegoś od niego chce, ale jego rozmyślania przerwał facet, który wtargnął na scenę i zaczął obmacywać Harrego. Na szczęście wtedy skończyła się piosenka, a Hazz udał się do garderoby, gdzie zaczął się przebierać. W pewnym momencie z jego krótkich szortów w panterkę wypadł stu dolarowy banknot i karteczka z jakimś numerem telefonu. Szybko jednak wyrzucił ją do kosza na śmieci, ponieważ wcześniej powiedział sobie, że nie chce mieć nic wspólnego z ludźmi, którzy tam przychodzą. To tylko praca - powtarzał sobie.
*                                                                                                                                                                   - Siema Louis! Gdzie Liam? - Przywitał wesoło gościa Zayn.
- Cześć stary, Li dzisiaj się gorzej czuje, wiesz był wczoraj cały dzień na treningu, po prostu nie ma siły.
- Oo, to on powrócił do boksu?
- No, tak stwierdził, że nie potrafi bez tego żyć.
- W sumie mu się nie dziwię. Od dziecka trenował, a teraz po tym wypadku dobrze, że się nie poddał.
- Tak, masz racje - uśmiechnął sie Louis.
- Za chwilę z uczelni wrócą Niall i Harry, to może pogramy w Fife czy coś - spytał Zayn.
- Tak, jasne, tylko nie wiem, czy ten Harry będzie chciał w ogóle ze mną gadać po tamtej wpadce...
- Oh, daj spokój. Na pewno już o tym zapomniał.
Louis nie wydawał się być przekonany, ale nie drążył dłużej tego tematu.
Po pewnym czasie do mieszkania wrócili chłopacy. Niall wręcz rzucił sie Louisowi na szyję, gdy go zobaczył, jednak Harry nie był tak zachwycony jego widokiem.
- Cześć, jestem Louis - chłopak w rozczochranej grzywce przedstawił się Harremu.
- Emm..Harry - uśmiechnął się z przymusu Loczek. - To ja już pójdę do siebie- rzucił przez ramię.
- Ej, myśleliśmy, że pograsz z nami w Fifę ?
Hazz przez chwilę sie zastanawiał, co ma zrobić i stwierdził, że może się czegoś o tym Louisie, gdy zostanie, więc się zgodzi.
*
 Niall przyniósł kilka kolejnych butelek piwa, a rozmowa stała się luźniejsza. W pewnym momencie Louis rzucił :
- Fajnie wczoraj tańczyłeś, Harry!
Po tych słowach Harry zrobił się biały, jak ściana, ponieważ jego współlokatorzy nie wiedzieli, że tańczy w klubie z męskim striptizem i lepiej by było, gdyby się nigdy nie dowiedzieli. Hazz bardzo bał się ich reakcji, dlatego próbował to zignorować, jednak to nie uszło uwadze jego kumplom.
- Gdzie tańczyłeś, Hazz? - spytał wyraźnie zainteresowany Niall
- Eee...
- Nie powiedziałeś im? - Louis był bardzo zaskoczony.
- Może ty mi powiedz, co ta robiłeś? - Próbował zmienić temat Harry.
- No wiesz, po tamtej nocy powinieneś się domyślić, że wolę chłopców, więc często odwiedzam takie miejsca i tak wyszło, że trafiłem na ciebie.
- Ale ty masz chłopaka...
- Liam? To nie jest mój chłopak, tylko przyjaciel. On ma dziewczynę - Danielle i czasem jak go ładnie poproszę to i mi może sprawić przyjemność.
- Zaraz, zaraz, o czym wy mówicie? - Zayn i Niall byli kompletnie zdezorientowani.
- O mój Boże.. Dobra powiem wam. Tańczę w tym klubie dla gejów City Club.
- Coo? Przecież ty nie jesteś...
- No, nie, jasne że nie, ale to tylko praca, jak każda inna. Gdyby nie to, nie miał bym pieniędzy.
- Szkoda, że nie powiedziałeś nam wcześniej..
- Myślałem, że będziecie się mną brzydzić..

- Jak mogłeś tak pomyśleć, Harry ty idioto.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz