Kurwa, tak cholernie się boję, że coś mi
nie wyjdzie albo im się nie spodobam i zostanę wygwizdany, a Paul mnie wyrzuci
- martwił się Harry.
- Nie bój się, na pewno pójdzie ci
świetnie, tylko się nie spinaj, bądź naturalny - pocieszał go Josh.
A TERAZ ZATAŃCZY DLA WAS MÓJ NOWY,
UTALENTOWANY NABYTEK - HARRY STYLES.
Harry po tym, jak usłyszał w głośnikach
zapowiedź swojego występu wyszedł na scenę i po chwili zaczęła grać muzyka.
Początkowo był speszony i czuł się nieswojo, ale potem się rozluźnił. Jednak w
pewnej chwili Hazz na chwilę znieruchomiał, ponieważ zauważył na sali tego
samego kolesia, którego wczoraj nakrył w swoim łóżku. Zaczął się zastanawiać
czy to przypadek, że znowu go spotyka, czy może ten mężczyzna czegoś od niego
chce, ale jego rozmyślania przerwał facet, który wtargnął na scenę i zaczął
obmacywać Harrego. Na szczęście wtedy skończyła się piosenka, a Hazz udał się
do garderoby, gdzie zaczął się przebierać. W pewnym momencie z jego krótkich
szortów w panterkę wypadł stu dolarowy banknot i karteczka z jakimś numerem
telefonu. Szybko jednak wyrzucił ją do kosza na śmieci, ponieważ wcześniej
powiedział sobie, że nie chce mieć nic wspólnego z ludźmi, którzy tam
przychodzą. To tylko praca - powtarzał sobie.
*
-
Siema Louis! Gdzie Liam? - Przywitał wesoło gościa Zayn.
- Cześć stary, Li dzisiaj się gorzej
czuje, wiesz był wczoraj cały dzień na treningu, po prostu nie ma siły.
- Oo, to on powrócił do boksu?
- No, tak stwierdził, że nie potrafi bez
tego żyć.
- W sumie mu się nie dziwię. Od dziecka
trenował, a teraz po tym wypadku dobrze, że się nie poddał.
- Tak, masz racje - uśmiechnął sie
Louis.
- Za chwilę z uczelni wrócą Niall i
Harry, to może pogramy w Fife czy coś - spytał Zayn.
- Tak, jasne, tylko nie wiem, czy ten
Harry będzie chciał w ogóle ze mną gadać po tamtej wpadce...
- Oh, daj spokój. Na pewno już o tym
zapomniał.
Louis nie wydawał się być przekonany,
ale nie drążył dłużej tego tematu.
Po pewnym czasie do mieszkania wrócili
chłopacy. Niall wręcz rzucił sie Louisowi na szyję, gdy go zobaczył, jednak
Harry nie był tak zachwycony jego widokiem.
- Cześć, jestem Louis - chłopak w
rozczochranej grzywce przedstawił się Harremu.
- Emm..Harry - uśmiechnął się z przymusu
Loczek. - To ja już pójdę do siebie- rzucił przez ramię.
- Ej, myśleliśmy, że pograsz z nami w
Fifę ?
Hazz przez chwilę sie zastanawiał, co ma
zrobić i stwierdził, że może się czegoś o tym Louisie, gdy zostanie, więc się
zgodzi.
*
Niall
przyniósł kilka kolejnych butelek piwa, a rozmowa stała się luźniejsza. W
pewnym momencie Louis rzucił :
- Fajnie wczoraj tańczyłeś, Harry!
Po tych słowach Harry zrobił się biały,
jak ściana, ponieważ jego współlokatorzy nie wiedzieli, że tańczy w klubie z
męskim striptizem i lepiej by było, gdyby się nigdy nie dowiedzieli. Hazz
bardzo bał się ich reakcji, dlatego próbował to zignorować, jednak to nie uszło
uwadze jego kumplom.
- Gdzie tańczyłeś, Hazz? - spytał
wyraźnie zainteresowany Niall
- Eee...
- Nie powiedziałeś im? - Louis był
bardzo zaskoczony.
- Może ty mi powiedz, co ta robiłeś? -
Próbował zmienić temat Harry.
- No wiesz, po tamtej nocy powinieneś
się domyślić, że wolę chłopców, więc często odwiedzam takie miejsca i tak
wyszło, że trafiłem na ciebie.
- Ale ty masz chłopaka...
- Liam? To nie jest mój chłopak, tylko
przyjaciel. On ma dziewczynę - Danielle i czasem jak go ładnie poproszę to i mi
może sprawić przyjemność.
- Zaraz, zaraz, o czym wy mówicie? -
Zayn i Niall byli kompletnie zdezorientowani.
- O mój Boże.. Dobra powiem wam. Tańczę
w tym klubie dla gejów City Club.
- Coo? Przecież ty nie jesteś...
- No, nie, jasne że nie, ale to tylko
praca, jak każda inna. Gdyby nie to, nie miał bym pieniędzy.
- Szkoda, że nie powiedziałeś nam
wcześniej..
- Myślałem, że będziecie się mną
brzydzić..
- Jak mogłeś tak pomyśleć, Harry ty
idioto.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz